- Szczegóły
- 27/04/2026
- Marek Palarczyk
- Aktualności
Rusza przedsprzedaż nowej książki legendy FC Barcelony!
Andrés Iniesta to jeden z tych sportowców, który otwarcie przyznał się do depresji. W najnowszej książce „Głowa też gra”, która ukaże się 3 czerwca nakładem Wydawnictwa SQN, wraca do tematu otchłani, w którą wpadł w latach 2009-2010, będąc u szczytu kariery. Przypomina też najwspanialsze momenty w swojej karierze, jak gol strzelony Chelsea na Stamford Bridge czy bramka w finale mistrzostw świata, jak i te trudne, jak kontuzja w barwach Vissel Kobe czy decyzja o odejściu z FC Barcelony. O tym, co działo się wtedy w jego głowie i życiu, opowiada jednak nie tylko sam zawodnik, ale też jego najbliższe otoczenie: żona, rodzice, psychoterapeutka czy trener przygotowania fizycznego.
Zamów książkę Andrésa Iniesty „Głowa też gra” w przedsprzedaży w księgarni LaBotiga: https://bit.ly/fcbp-iniesta
- wysyłka od 10 maja – czytasz jako pierwszy/pierwsza!
- atrakcyjne pakiety z innymi barcelońskimi książkami i gadżetami piłkarskimi
- z kodem SQN2550 rabat 25% na drugi lub 50% na trzeci produkt Wydawnictwa SQN
Fragment książki:
Kluczowe w tym wszystkim było to, że o odejściu z Barçy zdecydowałem już jakiś czas wcześniej. Nie zrobiłem tego nagle, pod wpływem impulsu, co pozwoliło mi odkryć wszystkie niuanse tak istotnego kroku w moim życiu. Niełatwo było poradzić sobie z tym uczuciem, które towarzyszyło mi w ciągu tamtych miesięcy, ale wiedziałem – wiedzieliśmy – że to konieczne. Przyszedłem do klubu jako 12-latek, a odchodziłem w wieku 34 lat. W Barcelonie spędziłem więcej czasu niż we Fuentealbilli. Kiedy już podjąłem decyzję, odkryłem – choć brzmi to jak sprzeczność – że wszystko może smakować znacznie lepiej. Cieszyłem się każdą chwilą, wiedząc, że są to moje ostatnie dni jako piłkarza Barçy. Chciałem zakończyć pobyt w klubie w wyjątkowy sposób. Może zabrzmi to arogancko, ale grałem bardzo dobrze. Pokonaliśmy Sevillę w finale Pucharu Króla (2018) i uważam, że był to jeden z najlepszych meczów w moim życiu.
Chciałem zamknąć swój etap w Barcelonie właśnie z takim poczuciem, miałem jednak świadomość, że mnóstwo ludzi mogło tego nie zrozumieć: „Dlaczego odchodzi akurat teraz? Dlaczego nie zostanie jeszcze rok czy dwa, przedłużając swoją karierę na Camp Nou?”. Takie myślenie do pewnego stopnia jest nawet całkiem logiczne, ale z mojego punktu widzenia tak było najlepiej. Zawsze uważałem, że muszę opuścić Barçę frontowymi drzwiami. Nie mogłem porzucić swojego domu w złym stylu. Nie pozwoliłbym sobie na to! Chciałem odejść z pięknymi wspomnieniami, myśląc nie tylko o sobie, lecz także o samym klubie.
Po tylu latach razem, po tym wszystkim, co wspólnie przeżyliśmy, teraz nie mogliśmy tego zepsuć. Nie byłoby to sprawiedliwe dla żadnej ze stron. A poza tym widzieliśmy już – różnych przykładów mamy pod dostatkiem – że niełatwo jest odejść z klubu w dobrym stylu. Zawsze pojawią się jakieś problemy, pretensje, oskarżenia, górnolotne oświadczenia… Czasami dlatego, że zostałeś spisany na straty, czasami dlatego, że zmagasz się z kontuzjami, a kiedy indziej dlatego, że chociaż sam czujesz, iż możesz grać, trener uważa inaczej i cię nie wystawia. Nadchodzą ważne mecze, a ty nie grasz. Wszystkie te możliwości miałem w głowie i tego właśnie chciałem uniknąć. Myślałem tylko o tym, żeby odejść, pozostawiając po sobie dobre wspomnienia u kibiców, chciałem, żeby na koniec zobaczyli Andrésa Iniestę, jeśli nie w szczytowej formie, to przynajmniej w wysokiej dyspozycji. Pożegnałem się, zdobywając tamten Puchar Króla oraz mistrzostwo Hiszpanii, lecz towarzyszyło mi rozczarowanie z powodu tamtego dwumeczu z Romą w Lidze Mistrzów, w którym awans wymknął się nam w kompletnie niezrozumiały sposób4… Myślę jednak, że pozostawiłem po sobie fanom bardzo dobre wspomnienia.
Nigdy nie wiesz, co się może wydarzyć, ale w środku czułem, że gdybym pożegnał się z klubem w inny sposób, splamiłbym karierę, która była dla mnie spełnieniem marzeń. Nie chciałem zniszczenia tego, co zbudowaliśmy w ciągu tych wszystkich lat, a przy tym miałem świadomość, że może się pojawić mnóstwo sytuacji, nad którymi człowiek nie ma kontroli. Powtarzam – i chcę, żeby było to jasne – decyzję podjąłem z bólem, ale była ona moja i dzięki temu byłem spokojny. Co więcej, uważam, że tak dobry koniec sezonu zawdzięczałem temu, iż już od miesięcy byłem z pogodzony z końcem mojej przygody w Barcelonie. Właśnie dlatego te ostatnie mecze były dla mnie tak udane.
O książce:
Rozgrywał mecze życia, ale w środku czuł całkowitą pustkę. Oto opowieść Andrésa Iniesty o cenie sukcesu.
Znamy Iniestę jako ikonę, zdobywcę historycznej bramki w finale mundialu. Jednak za perfekcyjnymi podaniami kryła się rzeczywistość, o której kibice dotąd nie wiedzieli. Książka Andrés Iniesta. Głowa też gra to spowiedź, w czasie której piłkarz opowiada m.in. o głębokiej depresji, której doświadczył, gdy znajdował się na samym szczycie, tuż po pamiętnym golu na Stamford Bridge i wygranym finale Ligi Mistrzów w Rzymie w 2009 roku.
Andrés nie mówi o swoich doświadczeniach sam. Dopuszcza do głosu najbliższe otoczenie – żonę, siostrę, rodziców, a także specjalistów, którzy pomogli mu przetrwać: psycholożkę, psychiatrkę, dietetyczkę i fizjoterapeutę. Dzięki temu otrzymujemy bezprecedensową, wielogłosową analizę umysłu wybitnego sportowca. Dowiadujemy się, jak zmagając się z wewnętrznym mrokiem i tragiczną śmiercią przyjaciela, Daniego Jarque, któremu zadedykował gola w finale mundialu, zdołał poprowadzić Hiszpanię do mistrzostwa świata.
To opowieść zarówno o wielkich piłkarskich emocjach, jak i potężnych kosztach psychicznych długoletniej gry na topie oraz poszukiwaniu ulgi. Ostatecznie przyniosło mu ją pożegnanie z ukochaną Barceloną po 22 latach – w pięknym stylu, frontowymi drzwiami i z Pucharem Króla w rękach. To lektura obowiązkowa dla kibiców i nie tylko. Iniesta pokazuje na własnym przykładzie, że sięgnięcie po profesjonalną pomoc w dramatycznych chwilach nie jest oznaką słabości, lecz kluczem do odzyskania stabilności i aktem najwyższej odwagi.
Książka jest dostępna na: https://bit.ly/fcbp-iniesta
Książkę polecają:
Z jednej strony możemy przyjrzeć się „mistrzowskiemu mindsetowi” Iniesty i poczuć, co było podstawą jego maestrii. Z drugiej -– zastanowić się, czy koszty, jakie poniósł, musiały być aż tak duże. Kult pracy, który go ukształtował, jednocześnie nie dawał mu wytchnienia. Ta książka to żywy dowód na to, że „depresja nie spotyka tych, którzy są słabi. Dotyka tych, którzy byli silni zbyt długo”.
dr Kamil Wódka, psychologsportu.pl
Losy Iniesty to odzwierciedlenie maksymy, że klasę sportowca najlepiej oddaje aplauz po schyłku kariery. Był wzorem skromności na boisku oraz poza nim i na zawsze zapisał się w piłkarskiej historii Katalonii i Kobe. Koncentrując się bardziej na człowieku niż zawodniku, ta książka pozwoli wam głębiej poznać Andrésa, tego zwykłego-niezwykłego chłopaka z Fuentealbilli.
Karol Chowański, FCBarca.com
Andrés Iniesta był piłkarskim geniuszem, dlatego ta książka i możliwość zajrzenia do jego umysłu to coś wyjątkowego. To opowieść o miłości do futbolu i karierze pełnej największych sukcesów, które śledziliśmy z zapartym tchem, ale także o trudnej drodze na szczyt, której nie mogliśmy dostrzec z zewnątrz. Warto wyruszyć w tę podróż, by zrozumieć, że nawet tak wyjątkowy piłkarz pozostaje człowiekiem z problemami, z którymi mierzymy się także my.
Jakub Kręcidło, CANAL+ Sport